Gitara Klasyczna we wnętrzach z dużą akustyką

Akustyka we wnętrzach. Muzyka w kościele

W niniejszym artykule, który będzie jednocześnie pierwszym z całej serii traktujących na wiele tematów tyczących bardzo wielu ważkich zagadnień związanych z gitarą klasyczną i flamenco, pragnę poruszyć problem pomijania gitary w wielu rodzajach: Okazji, Uroczystości i Okoliczności – pomijania niesprawiedliwego i wielce dla niej krzywdzącego.
Pragnę przybliżyć czytelnikowi, jak i po prostu jak największemu gronu odbiorców, jakie są prawdziwe możliwości dźwiękowe i brzmieniowe gitary, w szczególności zaś gdy jest ona w pomieszczeniu wielce akustycznym.

Dla przeciętnego odbiorcy muzyki, czyli nawet znającego się na niej znacznie lepiej aniżeli przeciętny zjadacz chleba, uczęszczającego być może nawet nieraz na koncerty czy to do Filharmonii, czy nawet do Opery, tudzież do innych miejsc, takich jak np. Domy Kultury, sale koncertowe, gdziekolwiek gdzie może on usłyszeć i zachwycić się prezentowaną tam wirtuozerią muzyków grających muzykę klasyczną, gdyby zadać mu następujące pytanie: Czy gitara klasyczna wydaje mu się instrumentem dostatecznie godnym i głośnym na jej prezentowanie w salach koncertowych czy kościołach? odpowiedź będzie raczej jasna – Nie. Zapewne w większości przypadków usłyszymy coś w stylu : ” to instrument za słaby, nie mogący się równać, czy to przede wszystkim z królem instrumentów fortepianem, czy ze skrzypcami, czy też BA! trąbką. Wiele osób też zapewne spojrzy na nas ze zdziwieniem i lekko uśmiechając się pod nosem, skwituje nasze pytanie, krótkim „Gitara? cóż za pomysł! Nie, to raczej instrument nadający się na imprezy rodzinne, czy na ogniska”.

To przykre, ale niestety to stereotypowe myślenie, wciąż ma miejsce wśród rzeszy statystycznych odbiorców muzyki… I oczywiście, nie jest tu mowa o odbiorcy znającym się na gitarze (mniej lub więcej, i z takiej czy innej przyczyny), choć trochę więcej aniżeli przeciętny słuchacz muzyki, tym bardziej nie mówimy tu o kimś kto, a nawet nie będąc gitarzystą ale np. instrumentalistą innego instrumentu, z oczywistych naówczas powodów (np. student fortepianu czy uczeń liceum muzycznego klasy np. skrzypiec) jest na tyle świadomy, że takie podsumowanie gitary to dla niej Wielka Krzywda i po prostu Nieprawda.

Zgoda-gitara nie ma aż takich możliwości stricte głośnościowych co wspomniany wcześniej fortepian, czy choćby przebojowa ze swej natury trąbka, albo np. gitara podłączona do wzmacniacza, czyli gitara elektryczna, ale mało kto zdaje sobie sprawę, że te wszystkie wymienione powyżej, jak i wszystkie inne instrumenty bardzo często nie mają wspaniałych możliwości kolorystyczno – agogiczno – dynamicznych, które gitara ma właśnie Jako Jedyna!.
Gitara jest więc instrumentem, który ma największą skalę barw dźwięków!
Dowodem na to najdonioślejszym niechaj będzie słynne zdanie, że gitara jest sama w sobie jak  mała orkiestra,  a gitarzysta to jej dyrygent.
Także słynne zdanie wypowiedziane onegdaj przez samego Fryderyka Chopina, że „Nie ma nic piękniejszego niż gitara, chyba, że dwie„.

Dowodem też niech będą znane powszechnie w świecie gitarzystów fakty, takie iż największe tuzy gitary klasycznej & flamenco, tacy jak np. F. Tarrega, M. Llobet, A. Segovia czy Pepe Romero  dawali koncerty na gitarach klasycznych w wielkich salach, nawet do 3 tys. osób, bez żadnego nagłośnienia!
Warunek jednak był jeden – wspaniała potężna akustyka sali.

Nie jest też jeszcze powszechnie wiadomo, że dziś gitary klasyczne & flamenco (zresztą nie tyle od dziś, ale odkąd istnieją genialni lutnicy gitarowi, choć faktem jest też niewątpliwym iż dzisiejsi lutnicy mając do dyspozycji zarówno technologię jak i doświadczenia ich wielkich poprzedników, budują instrumenty mające coraz większe możliwości stricte nośności dźwięku i głośności. Mają na to swoje mniej lub bardziej tajemne sposoby (zresztą nie chodzi tu li tylko i wyłącznie o te gitary od najwyższej klasy lutników, budowane przez nich od początku do końca). Dotyczy to bowiem też coraz częściej instrumentów owszem drogich, ale dostępnych jednak w obiegu, do których zbudowania użyto też odpowiednio drogich i wyselekcjonowanych materiałów. Te instrumenty, a jeszcze pod rękoma znakomitych wirtuozów, także niejednokrotnie potrafią grać naprawdę głośno, nad wyraz czytelnie i doniośle.
Być może ich ton nie jest jeszcze jak tych lutniczych z najwyższych półek, które to potrafią brzmieć jak fortepian – potężnie, czy klawesyn, a niektóre wręcz brzmią niczym dzwony Kremlowskie, ale i tak z całą pewnością dysponują potężnym tonem, szczególnie zaś dla niespodziewającego się, bo też nie zaznajomionego z tematem, przeciętnego słuchacza.

Mowa zatem tutaj niekoniecznie o tych instrumentach będących w rękach najwyższej klasy wirtuozów gitary, nieraz zresztą bajońsko drogich, ale raczej o instrumencie w istocie z wysokiej półki. Nade wszystko jednak chodzi tu o umiejętności i wirtuozerię grającego. Wówczas zaręczam, że każdy słuchacz będzie bardzo, ale to bardzo przyjemnie zaskoczony nośnością i przebojowością gitary, nie mówiąc już o jej tkliwości, nieprzeliczonych zjawiskowo pięknych barwach i innych walorach. Szczególnie, ma się rozumieć słuchacz, który nie jest i nie był powiązany z gitarą w jakiś szczególny sposób. Eksperci, – z oczywistych względów doskonale zdają sobie z tego sprawę i wiedzą czego mogą się spodziewać po możliwościach gitary, więc co prawda ich uniesienie nie będzie tak znaczne jak słuchacza nie eksperta, – ale na pewno też nie przejdą obojętnie a wręcz odczują to zawsze mocno.

Wpływ na ten stan rzeczy mają również choćby nowe dobrze dobrane (zawodowe) struny. Na starych strunach gitara brzmi o wiele mniej okazale i gorzej-cszej, na nowych zaś brzmi wspaniale i od razu znacznie mocniej.
Jednakże fundamentalny wpływ, ma temat tego artykułu -, czyli Akustyka danego pomieszczenia, szczególnie zaś idzie tu o kościoły, w mniejszym stopniu katedry czy sale koncertowe, bo tam jak wiadomo wystąpią tylko najwięksi z największych.

Akustyka kościoła zatem, bo skupmy się głównie na tym, wzmocni w sposób wręcz nieprawdopodobny nośność gitary klasycznej&flamenco. Oto nagle okaże się, że to zupełnie inny wymiar dźwięku, ale także i paletę barw.
Co osobiście uważam za wcale nie mniej istotne.
Ten sam utwór/utwory zagrane przez wirtuoza gitary np. na wolnym powietrzu, w mieszkaniu, czy gdzieś gdzie po prostu, akustyki nie ma, – a tam gdzie panuje ona i króluje niepodzielnie, okaże się dla słuchaczy (wszystko jedno jakich, zaawansowanych czy zupełnie „zielonych”) całkowicie innego rodzaju przeżyciem!! – to będzie rodzaj mistycznego przeżycia, lepszego niż seks…

Z tego właśnie też powodu, koncerty największych wirtuozów gitary klasycznej czy flamenco zawsze odbywały się w pomieszczeniach z możliwie największą akustyką: katedry, kościoły, sale koncertowe, sale balowe, pałace, sale zamkowe czy audytoria.
 Tak samo zresztą rzecz się ma, gdy mówimy o koncertach czy recitalach rozlicznych adeptów klas gitary, czy po prostu studentów gitary. Zawsze staramy się zapewnić gitarze możliwie najwspanialszą akustykę i dopiero jeśli akustyka danej sali jest niewystarczająca na dany aspekt koncertowy czy recitalu, wówczas stosuje się możliwie najprzyjaźniejsze i najsubtelniejsze nagłośnienie, tak ażeby jak najmniej zakłóciło ono naturalną barwę gitary.

W innym razie po co służyłyby muzykom profesjonalnym efekty, które daje dzisiejsza technika i odpowiedni program komputerowy? Efekty typu: kościół 1 rząd, kościół ostatni rząd, jaskinia galaktyczna, tunel, katedra, Koloseum itp.

Jednak nic co oczywiste, ani samemu muzykowi ani słuchaczowi, nie zastąpi przeżycia wypływającego ze słuchania wirtuozerii instrumentalnej w prawdziwej, żywej akustyce.
Jaka więc akustyka jest najlepsza? Z całą pewnością to wszelkiego rodzaju: zamki, pałace z wielkimi, okazałymi salami, czy to balowymi, czy innymi przestrzennymi i jasnymi. Archikatedry i katedry, kościoły, [wszystko jedno już nawet jakie czy te duże, ogromne czy malutkie, czy stare czy nowoczesne], audytoria, muzea z ich salami, colosea, amfiteatry. Innym zaś zupełnie rodzajem są wszelkie profesjonalne sale koncertowe, które są już specjalnie dopracowane pod względem akustyki – przez rzeszę ekspertów w tym względzie.

Są jednak również, pewnego rodzaju pomieszczenia ściśle dające pewne rodzaje najbardziej pożądanej akustyki dla gitary: mówię tu o np. kościołach mających elipsoidalny kształt lub np. zwężające się podejście do-sufitowe zwieńczone kołem. Kształt koła zawsze też daje wspaniałe efekty (niezależnie czy koło jest na suficie pod czy na dole, czyli czy grający jest w kole, czy dźwięk idzie do góry koła), wszystko co jest mniej czy więcej opisane na kole (przykład: Kościół Ewangelicko-Augsburski w Warszawie na ul. Traugutta).
Decyduje też bliskość np. wody (przykład: .Kompleks Pałacowy w Alhambrze czy w Wilanowie. Także koło a dalej długi prosty korytarz, najlepiej jeszcze do tego gdzieś blisko miejsca siedzenia gitarzysty mały „akwenik” wodny ok.10 – 15 m. od grającego.
Także sale koncertowe o wyglądzie 'szyja’ (przykład: sala wystawowa Pałacu Radziwiłłów, Muzeum Regionalne Płd. Podlasia w Białej Podlaskiej).
Małe wieżyczki. Akustyka marzeń panuje także w wielu Latarniach morskich z nader oczywistych względów.
Duże też znaczenia ma oczywiście materiał z którego są mury np. kościoła, powszechnie wiadomo, że gotyk współgra wspaniale z gitarą.

Podałem ma się rozumieć, tylko nieliczne i wybrane przykłady dla tej najbardziej pożądanej akustyki.
Bardzo piękna i pożądana akustyka dla gitary może wystąpić jednak w szeregu innego rodzaju pomieszczeń; np. są to zatem klatki schodowe, nawet w zwyczajnym bloku, nie mówiąc już w jakichś np. starych kamienicach. Podziemia np.: kościołów,zakonów, sale konferencyjne, itp.
Osobiście zaś uważam, że gitara i gitarzysta potrzebuje akustyki niczym ryba wody a ptak powietrza i jasnego nieba.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.