Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Związki Fryderyka Chopina z gitarą klasyczną, cz. 3

Związki Fryderyka Chopina z gitarą klasyczną, cz. 3

W poprzednich częściach dosyć często przywoływaliśmy postacie Jana Nepomucena Bobrowicza i Stanisława Prusa Szczepanowskiego. Najwyższy czas wymienić kolejnego wielkiego polskiego gitarzystę współcześnie żyjącego z ChopinemMarka Sokołowskiego, który to także wspaniale transkrybował muzykę naszego Wielkiego Rodaka. Niestety nie pozostał żaden zapis tych opracowań. Pozostały nam jedynie recenzje i legendy. Z tego też powodu nie mamy możliwości porównania ich z transkrypcjami Bobrowicza. Zresztą Marek Sokołowski należał do artystów, którzy raczej niechętnie występowali, szczególnie dla dużej publiczności.

Jednakże znamy przede wszystkim opinię znanego ówczesnego bywalca koncertów Alexandre Dubuque, który pisał:

Gdybyście słyszeli jak oddawał on Chopina! pomyślelibyście, że Chopin pisał wyłącznie dla gitary i grał na niej.


Jeśli mowa już o transkrybatorach Chopina współcześnie mu żyjących, wspaniale też robił to wielki gitarzysta węgierski (choć o jego narodowość kłócili się też Austriacy a nawet niekiedy bywało, że i my) Johann Kaspar Mertz. Wymieniony wcześniej, jeden z wachlarza Największych Gitarzystów tamtych czasów.

Wiemy doskonale, że Mertz był nam Polakom bardzo bliski i on sam pałał ciepłymi uczuciami do naszego narodu (sprawdza się w tym wypadku stare znane powiedzenie, mówiące że Polak i Węgier to dwa pobratymki ). Miał on wielką sympatię do kultury polskiej, dokonał m. in. transkrypcji „Pieśni Wieczornej” Moniuszki, oraz podobnie jak nasz Stanisław Prus Szczepanowski, stworzył przepiękne opracowanie naszego Hymnu Narodowego „Jeszcze Polska nie zginęła” na gitarę solo.


Do tematu najsłynniejszych transkrybatorów  Chopina na gitarę powrócimy w części 4-ej i ostatniej, którą poświęcimy już nieomal tylko temu tematowi. Było i jest ich tak wielu, że nie było by wcale prostym wyszczególnienie ich wszystkich – teraz jednak powróćmy jeszcze do samej osoby Chopina i jego związków z gitarą i gitarzystami.


Wracając jednak raz jeszcze, na chwilę, do Jana Nepomucena Bobrowicza  i jego transkrypcji Mazurków z op. 6 & 7, należy jasno zauważyć, iż Bobrowicz  zrobił to pierwszy, otwierając tym samym nowy – śmiało można rzec – rozdział w historii światowej gitarystyki, gdyż od tego czasu bardzo wielu transkrybowało Chopina  z mniejszym czy większym powodzeniem i robią to do dnia dzisiejszego.

Jednak co najważniejsze, Bobrowicz wydał je w 1836 r., 4 lata po wydaniu oryginałów z 1832 r., u tego samego wydawcy w Lipsku i nawet podobieństwo okładek tych wydań było rzucające się w oczy. Biorąc zatem to wszystko pod uwagę (plus to o czym pisałem we wcześniejszej części ten małej rozprawki), jest praktycznie pewne, iż musiało się to stać za zgodą samego Chopina .

Transkrypcje Bobrowicza są o tyle wspaniałe jak i miarodajne, że publicznie o ich wartości i wierności wypowiadał się i pisał na łamach ówczesnej prasy fachowej, przede wszystkim sam Liszt, ale przecież nie tylko, bo także np. Clara Vieck. Oddają całą muzykę Chopina , tak nam Polakom bliską i romantyczną, w sposób doskonały, a trzeba nam wiedzieć iż nie było to wcale łatwe zadanie. Wreszcie gitara za czasów Bobrowicza miała mniejszą menzurę aniżeli dziś. To tym bardziej stawia wyzwania przed dzisiejszymi odtwórcami, choć i bez tego nie są to bynajmniej opracowania dla amatorów, lecz dla w pełni świadomych i doświadczonych wirtuozów.

W samej też twórczości Bobrowicza, niejednokrotnie ekspert, ewentualnie zaznajomiony z muzyką Chopina słuchacz amator, zauważy nawiązania czy wręcz reminiscencje Chopina. Chyba najjaskrawszym przykładem jest tu Polonez op.24 dedykowany I. Padovecovi.
Zresztą kompozycje Bobrowicza towarzyszyły we wszystkich większych katalogach ówczesnych najbardziej wziętych i po prostu najważniejszych wydawców na czele z Breitkopf & Hartel oraz Hofmeister, obok utworów takich gigantów tamtych, i nie tylko tamtych czasów jak: Chopin , Wieniawski, Lipiński, Kurpiński, Mozart, Beethoven, Haydn i innych.

13 marca 1829 roku Bobrowicz wystąpił na Koncertach Towarzystwa Przyjaciół Muzyki ze znakomitym pianistą i kompozytorem Józefem Kesslerem, którego ciepło wspominał Chopin .
Z kolei pomiędzy rokiem 1838 a 1840 u Breikopfa & Hartla ukazały się, pod redakcją Bobrowicza , „Śpiewy Historyczne” Juliana Ursyna Niemcewicza, który znał osobiście tak samego Chopina jak i Bobrowicza , występowali bowiem razem na rzecz Towarzystwa Dobroczynności w Warszawie, którego Niemcewicz był Prezesem.
Wreszcie Jan Nepomucen Bobrowicz służył w stopniu podporucznika w IV Baterii Lekkiej Artylerii Konnej dowodzonej przez gen. Józefa Bema, a tenże znał osobiście Chopina . W albumie „Chopin na obczyźnie „, na str.108ej możemy obejrzeć zaginiony list generała do Chopina, w którym ten pierwszy zwraca się na wstępie „Kochany Chopinie „.

Z tego wszystkiego co powiedzieliśmy do tej pory, rodzi się jasny przekaz i obraz, mówiący nam wyraźnie o tym, że Chopin znał i lubił gitarę, wielokroć wyrażał się o niej i o gitarzystach . ciepło.


Musimy jednak zrozumieć, iż sam Chopin komponował tylko na fortepian, co więcej, próba transkrypcji dzieł Chopina jest za każdym razem nie lada wyzwaniem dla podejmującego się tego zadania transkrybatora. Zwraca uwagę fakt niezwykle małej ilości transkrypcji muzyki Chopina na inne wszelkie instrumenty. Przecież w porównaniu z zazwyczaj bardzo dużą czy też wręcz nieprzeliczoną ilością transkrypcji innych gigantów takich jak choćby Mozart, Bach, Schumann, Schubert, Haydn… Także, co również bardzo znamienne, zaiste mikra ich ilość w 'szkołach gry’ na wszelakie instrumenty: trąbka, puzon, skrzypce, flet, wiolonczela, klarnet, harfa itd. Wydaje się wręcz na tym tle, iż gitara wypada i tak znakomicie, choć wciąż nie jest to dużo, lecz jednak chyba stosunkowo najwięcej ze wszystkich innych instrumentów! Przecież trzeba wiedzieć iż transkrypcje muzyki Chopina na gitarę, instrument o, bądź co bądź, całkowicie odmiennej charakterystyce, charakterologii i po prostu odmiennych możliwościach aniżeli fortepian, z wielu względów stricte warsztatowych i muzykologicznych, jak i również technicznych, po prostu, są naprawdę bardzo ciężkim zadaniem dla podejmującego się tego zadania transkrybatora – gitarzysty.


Szerzej jednak podejmiemy ten temat w cz. 4-ej i ostatniej, poświęconej jako już wspomniałem, nieomal już tylko i li wyłącznie zagadnieniu samej obecności muzyki Chopina w gitarystyce światowej. Wymienimy najsłynniejszych transkrybatorów Chopina na gitarę , począwszy od współcześnie z nim żyjących do dnia dzisiejszego. Następnie, choć w małym stopniu, postaramy się wymienić ich transkrypcje, a także wyszczególnimy chociaż niektórych polskich współczesnych najbardziej znanych transkrybatorów Chopina na gitarę jak i jej odtwórców na niej. Spróbujemy także nawiązać do tematu wpływu, jaki odcisnęła muzyka Chopina na niektórych kompozytorach gitarowych na świecie, oraz spróbujemy zastanowić się nad obecnością dzieł Chopina w programach współczesnych wirtuozów gitary na deskach światowych scen gitary, a także na konkursach gitarowych tak w Polsce jak i na świecie.

Arkadiusz Mikołajczuk

2 komentarze do “Związki Fryderyka Chopina z gitarą klasyczną, cz. 3”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×